Grupa młodych Indonezyjek na fotografii z polskim nauczycielem na Bali

Bali, którego nie ma w folderach. Co wydarzyło się w zeszłą sobotę w Nusa Dua?

30.04.2026 | Bali, Indonezja

Poza kurtyną luksusu

Balijski region Nusa Dua kojarzy się z idealnie przystrzyżonymi trawnikami, pięciogwiazdkowymi hotelami przy czystych plażach i spokojnym oceanem. Jednak w ostatnią sobotę, w samym sercu tego turystycznego raju, w hotelu Grand Hyatt wydarzyło się coś, co wymyka się definicjom „wakacyjnych atrakcji”.

Podczas piątej edycji charytatywnego wyścigu kajakami morskimi Row for ROLE 5.0, na scenę wyszło 31 młodych kobiet – uczestniczek programu edukacyjnego Bali WISE dla zmarginalizowanych młodych kobiet z całej Indonezji. Dla większości gości były to po prostu uśmiechnięte dziewczyny w strojach organizacji.

Dla mnie – moment, który trudno zamknąć w jednym zdaniu.
Kulminacja tygodni pracy, przełamywania barier i wspólnego oswajania się z nieznanym.


Młode Indonezyjki z Bali WISE przed występem w sali balowej

Głos, który zmienia wszystko

Od kilku lat pracuję z dziewczynami z Bali WISE, prowadząc zajęcia z life-skills – czyli umiejętności życiowych, których nikt nie uczy w szkole. Rozmawiamy o komunikacji, emocjach, asertywności, mindsecie, granicach i podejmowaniu decyzji. W praktyce są to lekcje o tym, jak zacząć budować własne życie od podstaw – o wierze we własny głos i jego sprawczość.

Stąd wzięła się ich piosenka „I Know the Longer Way”. Napisałem ją dla nich kilka lat temu – trochę przez przypadek, trochę z potrzeby chwili, a trochę przez niefortunnie złożoną obietnicę, którą po prostu musiałem dotrzymać.

Z czasem piosenka przestała być tylko moją „kompozycją”.
Stała się ich hymnem.

Uczennice Bali WISE śpiewają chórem pieśń "I Know the Longer Way" na scenie w sali balowej


To, czego nie widać z widowni

Kilka minut przed występem nie ma wielkich słów. Jest cisza. Jest śmiech trochę głośniejszy niż zwykle. Jest napięcie, które nie ma nic wspólnego z „tremą sceniczną”.

Dla części z nich to pierwszy moment w życiu, kiedy ktoś ich naprawdę słucha.

Po występie rozmawiałem z nimi. Jedna usłyszała kiedyś od nauczycielki, żeby przestała marzyć o studiach. Innej powiedziano, że niczego w życiu nie osiągnie. Jeszcze inna miała wyjść za mąż jako nastolatka, bo tak było „najprościej”.

Dziś stoją na scenie i śpiewają o tym, że ich droga może być dłuższa – ale należy do nich.

Kiedy usłyszałem, jak śpiewają te słowa z pełną mocą przed międzynarodową publicznością, zrozumiałem, że Bali podarowało mi coś bardzo rzadkiego: ich zaufanie.

Młode Indonezyjki powstrzymujące łzy wzruszenia po swoim występie na scenie


Dlaczego o tym piszę tutaj

Można zapytać: co piosenka i jej historia ma wspólnego z podróżowaniem? Wbrew pozorom – bardzo dużo.

Jeśli przyjeżdżasz na Bali na dwa tygodnie, najprawdopodobniej tego świata nie zobaczysz. Odwiedzisz świątynie, plaże i hotele. I to wszystko jest warte zobaczenia.

Ale równolegle istnieje drugi świat – mniej widoczny, a dużo bliższy rzeczywistości tej wyspy.
Świat ludzi, relacji i historii, które nie powstają dla turystów.


Relacje zamiast atrakcji

To właśnie w takich momentach zaczyna się rozumieć, że podróżowanie nie polega tylko na przemieszczaniu się między miejscami.

Polega na spotkaniach.
Na zaufaniu budowanym latami.
Na tym, że ktoś odbiera Twój telefon nie dlatego, że musi – tylko dlatego, że chce.

Z czasem takie relacje zaczynają zmieniać sposób, w jaki widzisz miejsca, do których wracasz.

Tworząc podróże, opieram się właśnie na tym – na relacjach i byciu częścią tej społeczności. Dzięki temu niektóre drzwi po prostu się otwierają.

Przestajesz być turystą.
Zaczynasz być gościem.

Trasy wiodące do atrakcji zawsze są gotowe.
Ale to ludzie tworzą przeżycia.


Co zostaje

Po tamtym wieczorze sala wróciła do spokojnej ciszy.

Goście do swoich planów weekendowych.
Dziewczyny do programu, który za chwilę poprowadzi je dalej – często do zupełnie nowych miejsc na świecie.

Ale coś się wydarzyło.

Nie tylko na scenie.


Podróż z sensem

Podróżując w ten sposób, stajesz się częścią tego świata.

To właśnie ta energia — radość, emocje, autentyczne spotkania – sprawia, że miejsca zaczynają mieć znaczenie.

Widok balijskich pól ryżowych zalanych wodą z zachodzącym słońcem odbijającym się w wodzie


Bali można zobaczyć na wiele sposobów.
Ale jeśli dasz sobie czas, żeby zajrzeć trochę głębiej, okazuje się, że to nie miejsca robią największe wrażenie – tylko ludzie i historie, które za nimi stoją.

I to jest droga, którą wybrałem.

Widoki na niej są o niebo lepsze, a wspomnienia z takiej podróży pozostaną z Wami długo po tym, jak spiorą się ostatnie podkoszulki kupione na lokalnym targu.

Przyjaciel w Azji

Przyjaciel w Azji

Od ponad dekady mieszkam i pracuję w Azji Południowo-Wschodniej. Spędziłem kilka lat w Kambodży, a od ośmiu lat moją bazą jest Bali, gdzie żyję zanurzony w lokalnej kulturze. Ten blog to moja przystań, w której dzielę się wiedzą, abyś i Ty mógł doświadczyć Azji z perspektywy jej mieszkańca. Chętnie pomogę Ci zaplanować Twoją przygodę.

Jeśli potrzebujesz:

  • porady online
  • pomocy w organizacji wyjazdu do Azji albo
  • chcesz podróżować ze mną:

Mogą Cię też zainteresować:

0 Komentarzy

Dodaj Komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *